Aforyzmy, myśli, cytaty, maksymy, sentencje, powiedzonka i przysłowia o zwierzętach - koty

Wielu znanych, cenionych i wielkich ludzi o charyzmie i autorytecie wypowiadało się o zwierzętach i o wzajemnych relacjach ludzi ze zwierzętami oraz środowiskiem.

Człowieka, w świecie zwierząt, od innych Stworzeń (istot żywych), różni zdolność do humanitarnego i szlachetnego postępowania.


Edukacja humanitarna służy ludzkości, zwierzętom i środowisku.

Jest zatem, słusznym działaniem propagowanie tych stwierdzeń wśród społeczeństwa.

Zachęcam do lektury tych ciekawych i pouczających tekstów oraz do refleksji nad ich przesłaniem.

------------------------------------------------------------------------------------------------

 

AFORYZMY  ZNANE:

"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain


 "Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu."
Ernest Hemingway


"Po paru latach, jakie od dnia od stworzenia przeszły, dziś już jasno widać, że Panu Bogu poza kotami nic się do końca nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi, reszta świata jest wadliwa, taki jest obiektywny stan rzeczy i daremnie jest, i nie należy się nań uskarżać."
Jerzy Pilch
 

 

------------------------------------------------------------------------------------------------

AFORYZMY  ANONIMOWE:

“Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii.”

"Człowiek, który nie lubi kotów, w poprzednim wcieleniu musiał być myszą."

"Tam dom Twój, gdzie kot Twój."

 

 

------------------------------------------------------------------------------------------------

 CYTATY:

 

"Bóg stworzył puszysty kłębek, który z braku lepszego pomysłu nazwał Kotem. Przyjrzał się Swemu dziełu i pokręcił głową. To nie było dokładnie to, co zamyślił.

Uniósł stworzenie wysoko w powietrze, a ono zwisło bezwładnie z Jego dłoni. Wypuścił je z ręki, a ono plasnęło o ziemię i rozpłaszczyło się niczym naleśnik. Kiedy Bóg skrzyżował przednie łapy kota na jego piersiach, a tylne splótł w pozycję lotosu, stworzenie nawet nie drgnęło.

Zaciekawiony Bóg przewracał kota z boku na bok, rozciągając jego ciało tak, że stało się prawie dwa razy dłuższe. Potem zwinął je w małą kulkę, skręcając, zginając i ugniatając. Stworzenie nawet nie otworzyło oczu.

Bóg podrapał się po brodzie z niedowierzaniem. Nie był pewien, czy ma się śmiać, czy płakać. Wiedział, oczywiście, że to, co właśnie stworzył, trudno zaliczyć do cudów.
Ale nie miał już czasu na żadne zmiany - ostateczny termin siedmiu dni był tuż-tuż.
- No trudno. - Wzruszył ramionami. - Nie wszystko zawsze musi się udać.

Kot, nie poświęcając ani chwili uwagi swemu pojawieniu się na ziemi, zwinął się w kłębek i znowu zasnął."
 

Stephen Baker - "Jak żyć z neurotycznym kotem" (wstęp)

*********************

 

Dewey. Wielki kot w małym mieście.

Autor: Myron Vicki, Witter Brett Wydawnictwo: ZNAK


Dewey – kot wart milion dolarów!


"Jak mocno obecność zwierzęcia może oddziaływać na rzeczywistość? Na życie ilu osób wywiera wpływ? Czy porzucony mały kotek jest w stanie przemienić niepozorną bibliotekę w ulubione miejsce spotkań ludzi i turystyczną atrakcję? Czy może urozmaicić życie w typowym małym amerykańskim mieście, zjednoczyć cały region i w końcu zasłynąć w świecie? Nie będziecie w stanie odpowiedzieć na te pytania, póki nie poznacie historii cudownego kota bibliotecznego ze Spencer w stanie Iowa imieniem Dewey." 

fragment książki

"Gdy pewnego zimowego poranka szefowa biblioteki w Spencer znajdzie w skrzyni na książki małego rudego kotka, życie całego miasteczka zmieni się na zawsze. Dewey - bo takie otrzyma imię - okaże się darem, który sprawi, że nadzieja stanie się udziałem nie tylko Vicki, ale też mieszkańców Iowa zagrożonych bezrobociem i zapomnieniem. Ta autentyczna opowieść to nie tylko dzieje niezwykłego kota, który podbił serca Amerykanów, ale też poruszająca historia ludzi i ich codziennych problemów.

Książka Vicki Myron ma szansę stać się jednym z największych międzynarodowych bestsellerów 2008 roku. Amerykańskie wydawnictwo Grand Central zapłaciło dokładnie 1 250 000 dolarów zaliczki za opowieść o rudym kocie, który przez 19 lat mieszkał w bibliotece w miasteczku Spencer w stanie Iowa. Sumę taką zdecydowało się wyłożyć po przeczytaniu próbki tekstu, o której agent literacki Peter McGuigan powiedział: „To jeden z najlepszych »proposali«, jaki czytałem w swoim życiu”. Książka porównywana jest przez amerykańskiego wydawcę do zekranizowanej przez Clinta Eastwooda bestsellerowej powieści Roberta Jamesa Wallera Co się wydarzyło w Madison County. W przeciwieństwie jednak do niej dzieje kota Deweya są jak najbardziej prawdziwe."

 

*********************

 

artykuł z portalu koty.pl

Brzuszek dla przyjaciół

"Zachowanie kota podczas głaskania ma swe źródło w jego dzieciństwie. 
Jak mało które zwierzę, kot uwielbia pieszczoty. Głaskanie i posuwisty dotyk ludzkiej ręki podświadomie kojarzy mu się bowiem z językiem mamy, liżącej jego futerko. Jeśli głaszczemy kota, który stoi, wypręża się on, wysoko zadzierając ogon. To zachowanie także ma podłoże w kocim dzieciństwie – prężąc się w podobny sposób, kociak zachęca mamę, aby wylizała mu okolice odbytu. Oswojone koty dają się głaskać na stojąco nawet obcym osobom. 

  Abyśmy jednak dostąpili zaszczytu pogłaskania kota leżącego, musi on nas darzyć większym zaufaniem. Do głaskania go w tej pozycji zachęca zwykle zwierzak, który jest nieco rozespany i rozleniwiony. Jeśli w takiej chwili pojawi się w pobliżu człowiek, którego darzy zaufaniem, kot może przewrócić się na grzbiet, ziewając i przebierając w powietrzu łapkami. Tej reakcji dość często towarzyszą lekkie ruchy ogona, wskazujące na to, że zwierzę przeżywa jednak lekki konflikt wewnętrzny – z jednej strony chciałoby się przywitać, z drugiej – dalej drzemać. Kot w tej pozycji zwykle chętnie akceptuje głaskanie go po bokach, ale jeśli ktoś sądzi, że odsłaniając brzuszek, oczekuje drapania po nim jak pies, może się boleśnie pomylić i poczuć na ręce ostre pazurki. Z reguły bowiem kot pozwala na takie pieszczoty tylko osobom, z którymi jest bardzo zaprzyjaźniony."
 

Urszula Charytonik
 

*********************

 

List Toni


"Codziennie obserwuję istotę, którą uważam dla siebie za wzór – mojego kota. Uczę się od niego (choć on o tym nie wie i wcale nie chce mnie pouczać – to ważna różnica!) i stwierdzam ku mojej wielkiej radości, że już bardziej jestem kotem niż kiedyś. Mój nauczyciel leży teraz rozluźniony, zwinięty w kłębek w bujanym fotelu i nie dba wcale o to, ile dla mnie znaczy. 

Chciałabym być jeszcze bardziej podobna do ciebie:

Ja też nie chcę już analizować i wyjaśniać, lecz po prostu być: jak ty, kiedy wygrzewasz się w słońcu, nie wiedząc nic o prognozie pogody. 

Ja też chciałabym z poczuciem bezpieczeństwa zbliżać się do ludzi i móc odchodzić od nich, kiedy nie są dla mnie dobrzy: jak ty, kiedy bez wahania unikasz, faworyzujesz, kochasz, opuszczasz. 

Ja też chciałabym potrafić zdobywać sobie czułość i miłość, kiedy ich potrzebuję: jak ty, kiedy delikatnie wskakujesz na moje kolana. 

Ja też chciałabym potrafić dyskretnie i nie narzucając „dobrych rad” pocieszać: jak ty, kiedy po prostu przychodzisz do mnie i słuchasz, bo widzisz, że jestem smutna. 

Ja też chciałabym potrafić unikać narzucanej mi „miłości” i zbyt wielu roszczeń kierowanych do mnie: jak ty, kiedy spokojnie wstajesz i odchodzisz, jeśli obdarzam cię pieszczotami w nadmiarze. 

Ja też chciałabym móc bez poczucia winy wyróżniać i „niesprawiedliwie” dzielić swoje względy: jak ty nocą, kiedy B. wraca do domu, wstajesz z mojego łóżka i idziesz do jej pokoju – nie zastanawiając się, czy nie sprawia mi to przykrości. 

Ja też chciałabym móc zawsze przede wszystkim troszczyć się o siebie i siebie uważać za najważniejszą: jak ty, który stale robisz coś tylko dla siebie – i wspaniale jest, kiedy nasze życzenia się zgadzają. 

Ja też chciałabym ufać mojej sile i być pewną swoich możliwości: jak ty, który zawsze dobrze oceniasz swój skok i dokładnie wiesz, co jest dla ciebie zbyt niebezpieczne, czego nie osiągniesz. 

Ja też chciałabym być uważna i ostrożna, stąpać swoją drogą, niczego nie niszcząc: jak, ty, kiedy spacerujesz po moim pełnym parapecie niczego nie przewracając. 

Ja też chciałabym być pełna wdzięku, silna, harmonijna i piękna: jak ty, który nie zastanawiasz się, czy na pewno jesteś bardziej uroczy, piękny...; jak ty, który nie napinasz się, ponieważ na nic nie naciskasz. 

Ja też chciałabym radzić sobie przy pomocy mniejszej ilości słów: jak ty, kiedy ufasz temu, że wystarczająco cię lubię, aby zrozumieć cię również bez słów: jak ty, kiedy robisz to, co chcesz, nie pytając o pozwolenie ani nie usprawiedliwiając się. 

Ja też chciałabym potrafić głośno domagać się tego, co uważam za swoje prawo: jak ty, kiedy rano domagasz się swojego śniadania. 

Ja też chciałabym potrafić głośno się skarżyć, zamiast przyjmować wszystko z westchnieniem: jak ty, kiedy zbyt brudna jest dla ciebie twoja podstawka z piaskiem. 

Ja też chciałabym tak po prostu móc kłaść się do łóżek innych ludzi i nie wątpić o mojej wartości, kiedy mnie tam nie chcą: jak ty. 

Ja też chciałabym być ciekawa i odważać się na wszystko: jak ty, dla którego nie ma miejsc zbyt ciemnych i zbyt niesamowitych. 

Ja też chciałabym w moim otoczeniu odkrywać wciąż nowe zjawiska, ludzi, okazje do radości, partnerów do pieszczot, podniecające sprawy do zbadania i zabawy: jak ty, który nigdy się nie nudzisz. 

Ja też chciałabym móc bez ograniczeń oddać się rozkoszy, kiedy dana mi jest miłość: jak ty, który nigdy nie liczysz, ile pieszczot jesteś mi winien, nigdy nie zastanawiasz się czy jutro również będę cię pieścić i jak mógłbyś zdobyć tego gwarancję, co powinieneś w tym celu zrobić i kogo jeszcze oprócz ciebie pieszczę... 

Ja też chciałabym pozwolić sobie być próżną i godzinami zajmować się sobą: jak ty, który tak dokładnie i z przyjemnością myjesz się dla siebie. 

Ja też chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi moimi cechami i żadnej się nie wypierać: jak ty, który nigdy nie pytasz sam siebie, czy polowanie na myszy jest moralne; który nie posądzasz się o schizofrenię tylko dlatego, że równocześnie jesteś i delikatny, i okrutny. 

Ja też chciałabym trzymać się z dala od obcych spraw i nie zastanawiać się, co jest dla nich dobre: jak ty, który nie zabraniasz mi palenia papierosów czy picia Coca-Coli. 

Ja też chciałabym być bezpieczna, nie poddawać się manipulacji ani wychowaniu: jak ty, który chodzisz tylko swoimi drogami, tylko siebie słuchasz, tylko do siebie należysz. 

Ja też chciałabym nie pytać innych, co zrobić: jak ty, który nigdy nie wpadłbyś na pomysł, aby zapytać innego kota, co powinieneś robić. 

Ja też chciałabym już więcej nie szukać, lecz po prostu żyć: jak ty, który bezczelnie kładziesz się na mojej książce i zakrywasz druk, w którym być może ukrywało się moje zaklęcie i pokazujesz mi: Tu jest życie, teraz!"

Toni 
 

 

List do kota. List ten został zamieszczony w epilogu książki Hubertusa von Schonebecka
"Kocham siebie takim, jakim jestem", OW IMPULS , Kraków 1994.