Dzień Kota - ale dla jakiego kota?

Dzień Kota wymyślili Włosi. Chodziło im jednak głównie o zwrócenie uwagi na los kotów wolno żyjących na ulicach i w zakamarkach Rzymu. Z tej okazji organizują specjalne wycieczki z przewodnikami po miejscach występowania największych kolonii tych, jakże sympatycznych i pożytecznych, zwierząt. Przy tej okazji wycieczkowicze biorą udział w akcji dokarmiania tych kotów.

Klimat śródziemnomorski sprawia, że koty domowe, ciepłolubne drapiezniki pochodzace z Północnej Afryki i ze Środkowego Wschodu, bez większego trudu przeżywają okres łagodnej i ciepłej zazwyczaj zimy. Nawet jeśli wystąpią ataki chłodu, mrozu i śniegu, to okres ten trwa na tyle krótko, że kotom nie dzieje się wielka krzywda, szczególnie gdy są dokarmiane, a są:-)

Całkiem inaczej ma się sytuacja kotów domowych, żyjących w piwnicach i w zakamarkach naszych osiedli. Nasze zimy w Polsce są zbyt ostre i długie żeby koty mogły je przetrwać bez pomocy ludzi (pożywienie i bezpieczne, ciepłe oraz suche schronienia).

Termin 17 lutego zaproponowany przez Włochów jest może odpowiedni dla kotów z Italii, ale całkiem spóźniony jesli chodzi o koty polskie.

Ktoś zapewne spyta dlaczego, prawda?

I słusznie, choć odpowiedzi praktycznie już udzieliłem:-)

Dzień Kota powinien zwrócić uwagę społeczną na fakt istnienia kotów wśród nas, zarówno w roli naszych Mruczków jak i podwórkowców (dachowców). Dzień Kota powinien uwypuklić walory kociej natury (psychika, zachowanie, temperament, estetyka) jak i atutu jako zwierzęcia niezwykle pożytecznego i ważnego oraz niezbędnego dla ekosystemów miejsko-wiejskich, szczególnie pośród gęstej zabudowy mieszkaniowej oraz magazynowej.

Koty wolno bytujące są sanitariuszami i obrońcami przed plagą gryzoni. Chronią bowiem przed nimi nasze domy, piwnice, magazyny żywności, zakłady spożywcze, hodowle i obiekty przemysłowe. Gryzonie niszczą nie tylko żywność ale również cała infrastrukturę, gdyż do budowania gniazd wykorzystują wszystko co sie da pogryźć i posiekać na kawałki (m.in. izolacje kabli, otuliny rur itd.). Szczury nigdy nie zakładają gniazd tam gdzie bytują koty.

Nic dziwnego, że przed laty (trwa to do dzisiaj) ktoś mądry wpadł na pomysł żeby utrzymywać koty w piwnicach Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, gdzie przebywa ok. 25 kotów. Nie ma tam żywności, ale są kable i rury oraz magazyny techniczne. Gdyby tam kiedyś kotów zabrakło, to gryzonie zdewastowałyby podziemia Pałacu i nadawałby sie on do permanentnego remontu i napraw (cieknące rury, zaniki prądu a nawet pożary wskutek zwarć instalacji elektrycznej), Podobnie, byłoby źle ze zmagazynowanymi tam rzeczami.

Wracając do pytania tytułowego, stwierdzam, że lutowy termin obchodów Dnia Kota jest o kilka miesięcy spóźniony, gdyż wielu solenizantów nie doczekuje tego dnia. Powód jest prosty. W Polsce każdej jesieni zamyka się przed kotami okienka, z których od lat korzystały. Były to ich wejścia do pomieszczeń piwnicznych czy np. magazynowych, w których znajdowały spokój, odpoczynek w suchym legowisku i ciepło, a nierzadko wodę i pożywienie, za sprawą życzliwych ludzi.

Zatem w Polsce Dzień Kota powinien być obchodzony hucznie we wrześniu, zaraz po wakacjach, a najpóźniej w okolicach 4 października, w który to dzień czcimy i wspominamy św. Franciszka z Asyżu. Tego dnia obchodzimy też Światowy Dzień Zwierząt.

Gdyby polski Dzień Kota był obchodzony zanim zacznie się ochładzać, to może więcej kotów piwnicznych dotrwałoby dzięki uchylonym okienkom do kolejnej wiosny.

Znam wielu tzw. miłośników zwierząt, którzy naprawdę dobrze opiekuja się zwierzętami i nawet bardzo je kochają, ale są to wyłacznie ich osobiste zwierzęta, nierzadko bardzo rodowodowe i utytułowane... Gdy przyjdzie coś zrobić dla zwierząt bezdomnych ich wrazliwość i miłóść jakoś dziwnie nadle zanika, kończy się za progiem domu lub poza zasięgiem smyczy ich pupila!