Te sprytne zwierzaki

Człowiek uważa się najbardziej rozwiniętą na Ziemi formę życia. Być może jest tak w istocie, ale mimo braku chwytnych kończyn i zdolności mowy, wielu naszych Braci Mniejszych dorównuje nam sprytem i logicznym rozumowaniem.

Przykładem niech będzie sytuacja opisana przez jedną z naszych czytelniczek.

 

 

"Mieszkam w bloku, na 8 piętrze. Nie mam zwyczaju przesiadywania w oknie (szczególnie, że nasze 3 koty mogłyby się nim niezdrowo zainteresować), ale czasem zerkam przez szybę, co się dzieje na dole. 

Ludzie jak zwykle wchodzili do sklepów, wychodzili z nich, zatrzymywali się porozmawiać ze znajomymi, Świadkowie Jehowy rozkładali coweekendowy stojak z gazetkami – ot, zwykła sobota. Aż tu nagle w polu widzenia pojawił się kot, którego wcześniej w okolicy nie widziałam. Całkiem pulchny, raczej domowy, usiadł przy sklepie mięsnym i z utęsknieniem zaczął się wpatrywać w drzwi. Jego cierpliwość została nagrodzona – kilka osób poczęstowało czymś wygłodniałego – jak wtedy myślałam – kota.

Sytuacja uległa zmianie, gdy na chodniku obok pojawiła się pewna kobieta z siatkami. Nie wiem, czy wołała zwierzaka, czy ją rozpoznał, ale z wysoko uniesionym ogonem pobiegł za nią do okienka piwnicznego przy pobliskiej klatce (wyraźnie zaadaptowanego dla futrzaków), gdzie otrzymał od kobiety solidną porcję suchej karmy. Gdy jednak ta weszła do bramy, kotek raz dwa pojawił się na posterunku.

I sytuacja pewnie nie uległaby zmianie do zamknięcia sklepu, gdyby nie pies, który często jest wypuszczany samopas na osiedle. Gdy się pojawił, kotek czmychnął, a pies zjadł z ziemi to, czym poprzednik najwyraźniej pogardził. Następnie sam usiadł przed mięsnym udając biednego i zagłodzonego. W końcu trudno odmówić mu logiki – to najlepsze ku temu miejsce :)

Z pozdrowieniami

Podniebna Obserwatorka"