W Szwajcarii obowiązkowo adoptujesz ze schroniska 2 psy lub 2 koty

Ostatnio przeczytałem w Necie taką oto informację:

"W Szwajcarii jeżeli decydujesz się na psa lub kota ze schroniska musisz zdecydować się na 2 koty/psy - bo każde zwierzę ma prawo do przebywania wśród przedstawicieli swojego gatunku."

To jest bardzo słuszne podejście. Szkoda, że u nas nie ma takich zwyczajów. Powinno się je wprowadzić do Ustawy o ochronie zwierząt.

Sam wielokrotnie przekonałem się o tym, że zwierzęta w swojej grupie czują się lepiej, szczególnie, gdy ich opiekunów nie ma w domu. Wtedy nie nudzą się tak, jak gdy są same (trzymane w pojedynkę).

Nowi domownicy u WETA:

Ostatnio do moich 6 kotów domowych (Merlin, Morgana, Salem, Plamek, Fiona i Bajka) dodałem 2 psy-znajdy (kundelki) - uratowane dzięki interwencji wolontariuszy, ludzi wrażliwych na los zwierząt.

SARA

Trafiła do mnie dzięki wolontariuszom kundelka Sara (obecnie tak nazwana)  nieco przypominająca niewyrośniętego czarnego labradora w wieku ponad 12 miesięcy, którą ktoś maltretował zanim porzucił na parkingu. Przez ponad 2 miesiące błąkała się po dużym osiedlu i nie dawała do siebie podejść. Była strachliwa i przerażona. Dobrzy ludzie ją dokarmiali, ale nikomu nie dała do siebie podejść. Przez ponad miesiąc wolontariusze próbowali jej podać lek na uspokojenie i obezwładnienie i w końcu się to udało. Teraz jest i mieszka u mnie dożywotnio i powoli dochodzi do siebie i odstresowuje się oraz nabiera do nas zaufania i socjalizuje się z kotami. Sara początkowo była półdzika i wszystkiego się bała, a teraz odzyskuje radość, zaufanie i szczęście dzięki wysiłkom domowników. Musimy ją bardzo (szczególnie) delikatnie traktować i do wszystkiego przyzwyczajać oraz wszystkiego na nowo ją uczyć.

Syriusz

Równocześnie trafił do mnie 5 tygodniowy szczeniak (mieszaniec) Syriusz (obecnie tak nazywany), który doskonale oddziałuje na psychikę Sary. Obecnie tworzą przybraną psią rodzinę (mamę z synkiem). Syriusza ktoś wyrzucił na ulicę w małej miejscowości pod Zduńską Wolą. Stamtąd prywatnymi "kanałami" dotarł do mnie.

Jest fantastycznie.

Pusia

Jakby tego było mało, mam też od 3 tygodni kilkutygodniową kotkę uratowaną przez wolontariuszy (zwaną Pusia), dla której zapewniłem Dom Tymczasowy. Wkrótce Pusia trafi do swojej Pani.

Buraska

I jeszcze jedno nieszczęście. Mam na leczeniu burą dzikuskę w wieku kilku tygodni (ok. 8), którą uratowano ze studni piwnicznej, do której wpadła. Zapalenie spojówek już minęło i czeka pilnie na nowy domek. Buraska nie ma jeszcze imienia.