Wiosna nadchodzi wielkimi krokami

54_yellow_crocus.jpg

 

Dość dawno nie pisałem, co dzieje się w moim karmniku. Jednakże pierwsze wyraźne symptomy wiosny sprowokowały mnie do tego, by znów coś napisać o ptakach w moim ogródku.

Zasadniczo jest trochę inaczej niż w zeszłym roku (zimą). Nie widać wróbli, które grasują od strony ulicy i ani myślą zajrzeć na moje podwórko do ptasiej stołówki. Za to są dzięcioły, kosy w mniejszej liczbie, sikorki bogatki i modre (modraszki), dzielne mazurki, pełzacze, rudziki, sójki, no i oczywiście krukowate cwaniaki, czyli kawki, sroki, gawrony i wrony siwe.

Łasicy nie widuję (zaobserwowałem ją tylko raz - przeczytajcie o tym).

Od wczoraj, czyli od 22 lutego 2011 r. zaobserwowałem po raz pierwszy w tym roku szpaki w liczbie 3, a dzisiaj było ich już 8 i z każdą godziną szpaków przybywa.

A to oznacza że zbliża się nieuchronnie wiosna i mimo silnego mrozu od kilku dni widać i słychać, że ptaki mają więcej energii, są weselsze i wołają inaczej - szykują się do przygotowywania gniazd.

Mimo mrozu, ptaki wyczuwają wiosnę, bo one mają wewnętrzny kalendarz słoneczny i gdy wydłuża się dzień, to wiedzą, że już czas szykować się do godów, nawet mimo pozornie jeszcze nie sprzyjającej temu aury.

No nie, muszę Wam o tym donieść!

Widziałem dzisiaj na własne oczy jak Pan Kos zalecał się do Pani Kosowej :-)   -  w biały dzień :-)  -  To na pewno jest już początek wiosny...

Niestety, nie mam dość dobrego aparatu fotograficznego ani kamery, by zrobić wystarczająco czytelne fotki dla zilustrowania moich obserwacji.

Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt, a szczególnie ptaków.