Mój kot dziwnie się zachowuje - dlaczego?

rozwinięcie pytania: 

Witam, mam pytanie.

Mój kot jest kotem całkowicie pozostającym w domu, nie biega po dworze, a jedyne co, to czasami siedzi przy otwartym oknie. Od soboty dziwnie się zachowuje, wygląda jakby go coś gryzło od ogona po grzbiet, ale przy tym chodzi jej cały grzbiet, tak jakby coś pod skórą miała. Biega przy tym po całym domu. Nachodzi to falami i potem przez jakiś czas jest spokój. Sprawdziliśmy sierść, ale nic tam nie znaleźliśmy. Przy okazji zrobiła się też znacznie mniej dotykalna. Wygląda to tak, jakby coś zjadła i to coś w niej żyło i ją podgryzało.

Co może być tego przyczyną? 

Odpowiedź: 

Przyczyną zewnętrzną takich objawów może być - co mimo wszystko jest w tym przypadku mało prawdopodobne ugryzienie komarów lub meszek (reakcja alergiczna i zapalna skóry i podskórza). Dlatego w oknach powinny byc zamontowane moskitiery.

Przyczyną wewnętrzną takiego zachowania u kotów, jest wynik kumulacji stresu z powodu nudy i np. braku możliwości rozładowania napięć w czasie aktywnych działań.

Syndrom falującej skóry u kotów:

Stres nudy rodzi się w kociej w psychice - wywołuje poddenerwowanie, przewrażliwienie układu nerwowego wskutek podwyższonego napięcia nerwowego, co doprowadza do swoistej przeczulicy skóry, która w opisany w liście sposób reaguje na nieistniejące bodźce. W literaturze fachowej nazywa się to "syndromem falującej skóry" - takie zachowanie kota ma swoją przyczynę w przewlekłej nudzie.

Terapia i profilaktyka - nudy (w tym przypadku objawów zespołu falującej skóry):

Takiemu kotu niezbędne jest towarzystwo drugiego kota (przynajmniej jeszcze jednego, lepiej dwóch). Trzeba wziąć w opiekę kolejnego kotka, a po jakimś czasie jeszcze jednego (optymalna liczba kotów w stadzie to 3-5 - różnej płci i wieku; zawsze należy do kota/stada/ dołączać 2-3 miesięcznego kotka - którego kot domownik lub zadomowione już stadko kotów najchętniej przyjmie do swego grona).

Mądre dokocenie (dołączenie kolejnego kota do rezydenta lub kilku rezydentów) jest lekiem na kocie stresy. Oczywiście, kot-rezydent o tym nie wie i dlatego przybycie nowego kota do domu zawsze zaczyna się od prychania, stroszenia i głośnych miauków. Z każdym dniem koty zaczynają się coraz bardziej tolerować, a potem lubić i w końcu żyją w wielkiej przyjaźni, a po rzekomym syndromie nie ma śladu.

Z poważaniem,
Szczepan Kawski