Wczesna kastracja (sterylizacja) kotów - czy jest szkodliwa

rozwinięcie pytania: 

Panie Doktorze,

napisał Pan, że należy kastrować jak najpóźniej, najlepiej ok. 12 miesiąca życia. Kotki sterylizowałam po pierwszej rujce (jedna miała 7 miesięcy, druga 9 m-cy), kocury miały ok. 7 m-cy. Całe wszystkie były poddane zabiegom po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Obecnie modna jest tzw. wczesna kastracja.

Zastanawiam się nad tym problemem, gdyż mam na "tymczasie" przepiękne kilkudniowe trikolorki, które oddam po ukończeniu przez nie trzeciego miesiąca życia. Boję się, że mimo moich starań i sprawdzania przyszłych domów, mogą trafić na nieodpowiedzialnych ludzi i będą wykorzystywane przez rozmnażaczy na handel. Hodowle kotów rasowych w tej chwili masowo sterylizują kilkunastotygodniowe kocięta, a na ich stronach www jest napisane, że kocięta pójdą do domów wysterylizowane. Jeżeli chodzi o hodowle, to jest to już norma.

Czy nie sądzi Pan, że wczesna sterylizacja jest skuteczną metodą ochrony kotów przed nieodpowiedzialnymi rozmnażaczami?

Przesyłam pozdrowienia

Odpowiedź: 

Witam!

Podtrzymuję swoje stanowisko w tej sprawie.

Tzw. wczesna kastracja jest szkodliwa dla kociąt i szczeniąt, gdyż pozbawia się niedojrzałe organizmy gruczołów płciowych, które spełniają kluczowa role w procesie rozwoju fizycznego i dojrzewania. Po takiej kastracji "produkuje się" zwierzęta infantylne w swoim rozwoju fizycznym i psychicznym. Dla mnie, poddawanie kastracji niedojrzałych zwierząt, jest czynem barbarzyńskim, niemoralnym i niehumanitarnym. Jest to bardzo zła i okrutna moda!

Lekarze weterynarii podejmujący się takich zabiegów, podobnie jak ci, którzy wykonują zabiegi kopiowania (cięcia) uszu i kurtyzowania (skracania, obcinania) ogonów, zasługują na potępienie i karę.

Decydując o czymkolwiek wobec zwierząt, należy zawsze pamiętać, że zwierzę nie jest rzeczą lecz istotą żywą, czującą i zasługującą na nasz szacunek i należną opiekę, bo jest od nas zależne i z tego tytułu nie przysługuje nam prawo do wyrządzania mu krzywdy, nawet pod pretekstem walki z rozmnażaczami! 

Zawsze najważniejsze jest dla mnie dobro i zdrowie kotów czy psów, a nie obawy hodowców, którzy dysponują przecież wystarczającym instrumentarium prawnym do tego, by zapewnić sprzedawanym kotom odpowiednie warunki bytowe i traktowanie zgodne z przepisami Ustawy o ochronie zwierząt i z warunkami porozumienia z nabywcą. Umowa cywilnoprawna (jaka jest umowa kupna-sprzedaży) może zawierać klauzule warunkowe i zastrzeżenia pozwalające na niezwłoczne odebranie zwierzęcia bez żadnych odszkodowań, jeśli nie zostanie poddane kastracji zgodnie z umową lub jeśli nie zostaną wypełnione inne warunki umowy.

Zatem, naprawdę nie ma żadnych powodów do tego, by czymkolwiek tłumaczyć wczesną kastrację (jest ona niedopuszczalna z punktu widzenia zdrowia fizycznego i psychicznego zwierzęcia) chęcią zapobieżenia niekontrolowanemu rozmnażaniu zwierząt przez osoby nieodpowiedzialne lub z chęci osiągnięcia zysku.

Związki fenologiczne powinny, wzorem związków kynologicznych, stworzyć takie zasady hodowlane, by prawo do prokreacji (do krycia) miały tylko koty spełniające określone warunki, w tym posiadanie rodowodu i licencji hodowlanej (kotka hodowlana lub kocur reproduktor). Tylko potomstwo ze związkowych skierowań do krycia (między konkretną kotką i wskazanym kocurem) powinny otrzymywać rodowody, co nie powinno automatycznie oznaczać prawa do dalszego rozmnażania. Zatem, powinny stworzyć odpowiednie bariery i zabezpieczenia w systemie procedur hodowlanych przed ludźmi chciwymi i nieuczciwymi, wykorzystującymi zwierzęta do wzbogacenia się za wszelką cenę ich kosztem.

Związki fenologiczne powinny we własnym interesie nakłonić i, jeśli to będzie konieczne, również przymusić swoich członków do prowadzenia uczciwych hodowli (bez krycia „na lewo”). Rozmnażaniem zajmują się nie tylko ludzie spoza związków fenologicznych ale również wielu członków tych organizacji. Niestety, analogicznie dzieje się też w związkach kynologicznych (wielu ich członków prowadzi nieuczciwe hodowle (rozmnażalnie psów) pod płaszczykiem legalnych.

To, czy na rynku pojawiają się zwierzęta z kryć "lewych", zależy od woli i aktywności związków zrzeszających hodowców. Jeśliby tym organizacjom i ich zarządom naprawdę zależało na tym, by proceder z rozmnażaniem ukrócić, to na pewno już dawno by to zrobiły. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Dopóki nie ma zasad i uczciwości w hodowli, to dotąd psy i koty będą rozmnażane zamiast hodowane - będzie się liczyć "ilość" potomstwa, a nie jego "jakość". Jeśli zostanie „uszczelniona” hodowla w ramach samych związków, wówczas nie będzie trudno zapanować nad rozmnażaniem zwierząt poza hodowlami i zlikwidować ten proceder.

Należy podkreślić też, że żaden ze związków nie wszczął do tej pory społecznej kampanii edukacyjnej, by wytłumaczyć ludziom jak nieodpowiedzialne, niebezpieczne, niemoralne i szkodliwe z ich strony jest kupowanie psów i kotów od handlarzy zamiast z legalnych hodowli.

Dopóki są drogie szczenięta i kocięta z legalnych hodowli i równocześnie jest duży popyt na zwierzęta rasowe, ale brak na rynku nabywców, których stać na wygórowane ceny, a jednocześnie będą wśród nich ludzie, którym będzie wszystko jedno, czy kupią zwierzę z rodowodem czy nie, byle tylko je kupić, dotąd będą się opłacały przekręty wśród samych „hodowców” i prowadzenie „rozmnażalni” zwierząt przez handlarzy.

Na to, czy ww. proceder dobrze funkcjonuje, ma wpływ również fakt, że zwierzętami można legalnie lub nielegalnie (nikt tego nie ściga) handlować prawie wszędzie, w tym również na targowiskach. Taki sposób sprzedaży powinien być zabroniony. Powinny być też zaostrzone przepisy hodowlane, które umożliwiałyby łatwy odbiór zwierząt sprzedanych nieuczciwym nabywcom.

O wprowadzenie takich przepisów powinny się postarać wszystkie stowarzyszenia hodowców. Nie sadzę, by związki kynologiczne i fenologiczne miały słabszy lobbing w Parlamencie niż obecnie lobby łowieckie.

Zatem, czas zmienić to, co konieczne dla dobra zwierząt i hodowców oraz z korzyścią dla zwierząt w hodowlach i w schroniskach. 

Z poważaniem,

Szczepan Kawski

----------------------------------------------------


Dziękuję za odpowiedź.

Przekonał mnie Pan.

W tej sytuacji za 2 miesiące oddam moje trikolorki w dobre (mam nadzieję) ręce i będę kontrolowała ich sytuację.

Pozdrawiam cieplutko :))
-----------------------------------------------------